CYFROWY TRYPTYK DLA EDUKACJI – PROLOG

CYFROWY TRYPTYK DLA EDUKACJI – PROLOG

#CYFROWY TRYPTYK DLA EDUKACJI 

Szacowany czas przeznaczony na przeczytanie artykułu: 15 minut 

TO NIE MEDIA NISZCZĄ WIĘZI, ALE OSŁABIANE ALBO WRĘCZ NISZCZONE PRZEZ RODZICÓW WIĘZI OTWIERAJĄ PRZESTRZEŃ NA NOWE, ALE W ISTOCIE OBCE DZIECIOM, BYCIE ONLINE.

PROLOG SUBIEKTYWNY

26 kwietnia 2017 roku. Dziewiąta rano. Właśnie wszedłem do szkoły. Jedna z wielu szkół podstawowych. Jestem gościem zaproszonym przez dyrekcję placówki, przyszedłem porozmawiać z uczniami i nauczycielami, nazywają mnie trenerem, szkoleniowcem. Szkoła budzi się do życia – pierwsza przerwa. Korytarze pełne dzieciaków, a jednak coś jest nie tak. Bacznie przyglądam się i po raz kolejny nie mogę wyjść z podziwu dla tego, co właśnie widzę. Pytam samego siebie: Co to jest? Co to za szkoła? Co to za czasy? Stołów pingpongowych brak, szkolna przestrzeń korytarzy nie zachęca do wspólnych rozmów, straszy surowością przeciętą metalowymi barierkami oddzielającymi kolejne piętra. A dzieci?

Nieobecne dzieci zanurzone w smartfonach, w ogóle ze sobą nie rozmawiają. Zdecydowana większość z nich siedzi pod ścianą i pisze. I pisze. I pisze. A nie …, nie pisze. Dyskutuje. Dyskutuje po cichu. Rozmawia ze sobą. Ale nie, że z samym sobą. Siedzą i piszą do siebie nawzajem. Jak się dowiem na jednym ze szkoleń (pod Krakowem) – dzisiaj lepiej pisać niż rozmawiać. Lepiej znaczy łatwiej. Zawsze możesz skasować, co zostało przed chwilą napisane, zawsze możesz obgadać koleżankę, która stoi obok, zawsze możesz w sposób autorytarny odpisać, że nie masz ochoty na rozmowę. Jak chcesz to możesz nawet rozstać się z dziewczyną, pisząc do niej: Nie dzwoń. Nie pisz. To koniec. Ot … taki nowoczesny rodzaj społecznej odpowiedzialności (wśród nieco starszych zdarza się, że relacje między młodym mężczyzną a dojrzewającą kobietą kształtowane są przez świadome slip-owanie ekranu w prawo bądź w lewo używając aplikacji Tinder). A przy tym całym pisaniu (czy rozmawianiu) młodzi uśmiechają się wciąż pod nosem, co rusz wybuchając śmiechem, którego przyczyn i tak nikt nie jest w stanie odgadnąć. Przynajmniej ja.

Na przerwie gromadzą się cyfrowi chłopcy. Coś robią, żywo komentują, czasem uda im się użyć gestów trafnych i spójnych z ich mową ciała. Po roku szkoleń już wiem, że część z nich w sposób stadny rywalizuje w grach na tabletach albo smartfonach. Kiedyś Angry Birds, jeszcze wcześniej Snake (pewnie wszyscy pamiętamy grę w węża na starej dobrej Nokii). Teraz Lords Mobile, Clash Royale, Fifa Mobile, Racing in Car, MMX HillClimb, Pokemon GO, Pinapple Pen, Color Switch, Minecraft, Subway Surfing, Fruit Ninja, The Sims i wiele wiele innych. Gry grami, ale strony porno również często są w użyciu młodych. I to jeszcze w szkole podstawowej. IV-V klasa. Młodzi chłopcy tak czasem zdają się postrzegać relacje damsko-męskie: przez pryzmat pornosów cyfrowo odtwarzanych na swoich smartfonach. Nie do końca wiedzą o co chodzi, ale ciało już reaguje. Zresztą, dwudziestolatkowie mają podobnie, tylko muszą bardziej uważać, żeby ich nikt nie podpatrzył: czasem zapomną wyłączyć albo ściszyć dźwięk. I jest wtopa, bo koleżanka z pracy jest w pobliżu. Szkolni chłopcy, jak mówisz im o sekstingu to się nieśmiało podśmiewują. Ale wiedzą, że jest Tinder, że można się umówić, sparować, pogadać, uprawiać niezobowiązująco seks.

Cyfrowe dziewczyny pomiędzy kolejnymi zajęciami. Właśnie komentują, co słychać w sieci, albo robią sobie zdjęcia. Magiczne selfie. Pyk, pstryk, trzask, prask. Nie dajmy się zwieść, że selfie to zdjęcie twarzy: nogi, pośladki, pępek, dekolt, stopy, kość obojczykowa, szyja. Dosłownie WSZYSTKO. I tak, i siak, i nijak. Kilkadziesiąt razy dziennie, do znudzenia. CYFROWE ATENCJUSZKI. I do sieci. I na Snapa. I na Insta. Rzadziej na Fejsa, bo to relikt, nie warto się nim już zajmować, wszak to doskonały portal dla trzydziestolatków i czterdziestolatków. Ale nie dla młodzieży szkół podstawowych. Snap – Insta. Insta – Snap. To się dzisiaj liczy. I ostatnio Musica.ly. I od zawsze YouTube. Nie wiesz, co to jest? Już teraz lepiej sobie zainstaluj, najlepiej wszystkie od razu. A jak jesteś jeszcze nauczycielem albo pedagogiem szkolnym to tym bardziej – zrób to od razu i naucz się owych aplikacji używać do przekazywania treści (pomóc może w tym mój kolega Przemek Staroń (znajdziesz go tutaj: https://www.facebook.com/przemek.staron.5 ). Jak jesteś rodzicem dziecka w wieku przedszkolnym albo szkolnym też zapoznaj się z tymi aplikacjami. Przynajmniej będziesz wiedział/a, co Twoje dziecko robi spędzając długie godziny w sieci. Tak czy owak, nieważne przy jakiej aplikacji, młodzi czekają… czekają na fejm, czekają na cyberodzew. Oczywiście pozytywny. Czekają w niepewności, ba, w stresie! Bo do końca nie wiedzą, ile zbiorą lajków. Jak mniej, niż wstępnie zakładano – jest dramat. Nie ma fejmu, nie ma Ciebie, nie ma dobrego samopoczucia, jest dół. Fear of missing out, uczucie nerwowości spowodowane tym, że wiadomość odczytana, ale wciąć pozostająca bez odpowiedzi . Żeby było jasne: w przedszkolach nie jest lepiej. Czasem jest tak, że kiedy na prośbę pani dziecko może przynieść z domu swoją ulubioną zabawkę – przynosi… tablet.

Idę dalej – zazwyczaj do pokoju nauczycielskiego albo sekretariatu, spotykam się z nauczycielami. Rozmawiam z nimi, pokazują mi, w jakiej sali spędzę najbliższe 8 godzin, a nawet więcej. Do dziewiętnastej. Skarżą się. Mówią, że to młodzież zupełnie inna niż ta, z którą mieli do czynienia jeszcze 10 lat temu. Zwracają mi uwagę, na jakie wątki położyć nacisk podczas warsztatów. Seksting. Niebieski wieloryb. Brak więzi. Uzależnienie od internetu i gier. Hejt. Patologiczne korzystanie ze smartfonów – zawsze i wszędzie: q toalecie, podczas zajęć, na przerwie, na lekcji wf-u, na szkolnej stołówce, na podwórku. I jeszcze Ci powiedzą, że sami są nagrywani przez uczniów w różnych sytuacjach, a materiały z ich wizerunkiem lądują w sieci. Cyberprzemoc. Wyraźnie nie radzą sobie z nowymi problemami i mówią o tym wprost. Że potrzebują wsparcia, że nie wiedzą, jak reagować, że trudno dzisiaj dotrzeć do młodego człowieka, że edukowanie pokolenia always on to jakaś makabreska. Że nie czują systemowego wsparcia. Aha, cyfrowych nauczycieli (którzy potrafią w sposób ciekawy i kreatywny wykorzystywać technologie informacyjno-komunikacyjne w procesie edukacji) wciąż jak na lekarstwo. Dość wyraźnie okopaliśmy się na etapie państwowych rozmów o cyfrowych tablicach edukacyjnych. Tak jest. Nie zawsze. Nie wszędzie. Z różnymi odmianami. Zbyt często.

 PROLOG WŁAŚCIWY

Prowadząc rozmowy z prof. Jackiem Pyżalskim, dość często mam metodologiczny „niesmak”. Ów polski uczony – autor pierwszego poważnego opracowania o zjawisku cyberprzemocy w Polsce – (Pyżalski, J. (2012). Agresja elektroniczna i cyberbullying jako nowe ryzykowne zachowania młodzieży. Oficyna Wydawnicza IMPULS. Kraków) wciąż mi przypomina, aby pisząc o społeczeństwie cyfrowym, o cyfrowych dzieciach uczęszczających do cyfrowych szkół w Polsce, zawsze dostrzegać jasne strony wykorzystywania takich form komunikacji jak Internet czy smartfon. Deliberowanie jednocześnie o cyfrowych szansach i cyfrowych zagrożeniach ma oczywiście swoje metodologiczne uzasadnienie. Tak postępując:

  • nie wzbudzamy kumulatywnego efektu medialnego nagłośnienia niszowych wydarzeń (sprawia on, że opisując dane zjawisko uwypuklając tylko jego negatywne atrybuty, zaczynają one być naśladowane),
  • nie przenosimy myślenia o zachowaniach ryzykownych czy problemowych młodych ludzi na myślenie o młodych ludziach jako problemie, z którym należy sobie poradzić,
  • nie odwracamy uwagi od pełnego zakresu funkcjonowania polskiej młodzieży w polskiej szkole.

I mam pełną zgodę w tym zakresie, ale… Ale chcąc uwypuklić jakiś problem, ukazać jego negatywne konsekwencje dla ładu społecznego oraz dla poszczególnych jednostek, w sposób zdecydowany trzeba się opowiedzieć za którąś ze stron. Nawet wówczas, kiedy świadomość cyfrowych blasków bije po oczach na każdym zakręcie.

W swojej codziennej pracy naukowej dość często na dziejące się zmiany społeczne patrzę przez pryzmat socjologicznych teorii problemów społecznych. Taką optykę zdecydowałem się również przyjąć w #Cyfrowym Tryptyku dla Edukacji (w dalszej części nazywać go będę po prostu Tryptykiem). Najogólniej rzecz ujmując, teorie problemów społecznych wskazują, że społeczeństwo istnieje o tyle, o ile jego przedstawiciele doświadczają określonych problemów o charakterze społecznym. Innymi słowy można powiedzieć, że nie ma społeczeństw nie doświadczających takich problemów jak problem ubóstwa, przemocy w rodzinie, bezdomności, uzależnień od substancji psychoaktywnych. Nie ma również społeczeństw bez osób biednych, będących ofiarą przemocy w rodzinie, osób bezdomnych czy uzależnionych od alkoholu. Gdyby przyjąć założenie, że występowanie problemów społecznych w istocie konstytuuje samo istnienie społeczeństwa, jest jego legitymizacją, to można powiedzieć, że jednym z nowych problemów doświadczanych przez ludzi żyjących w tzw. społeczeństwie cyfrowym jest problem e-uzależnień. Potem zakwalifikujemy go do szerszego kręgu uzależnień behawioralnych.

Nie będąc pesymistą, mając wzgląd na to, że wciąż smagani jesteśmy letnim słońcem, w Tryptyku w sposób świadomy skupiam się na ciemnych stronach życia w świecie cyfrowym. I choć wiem, że prezentowane w opracowaniu zagadnienia, problemy i postawy wciąż należą do mniejszości, w sposób jednoznaczny stwierdzam, że wydają się być one najbardziej wyraźne. Zdecydowałem się napisać Tryptyk dlatego, aby wzbudzić szerszą dyskusję wśród nauczycieli, pedagogów, psychologów szkolnych o problemie e-uzależnień. Dlatego, by przekonać innych o tym, że współcześnie doświadczamy tak gwałtownych zmian w życiu społecznym, że wymaga to od nas nie tylko przeorientowania myślenia o takich pojęciach jak: rodzina, wartości, religijność, ale przede wszystkim wymaga zmiany w podejściu do coraz bardziej cyfrowego ucznia. Nowa edukacja, cyfrowa edukacja, ale oparta na mocnych więziach, sprzyjającym klimacie w szkole, silnych relacjach bezpośrednich. Szkoła, w której codziennie mówi się o emocjach, nazywa się je, uczy się, jak z nimi sobie w sposób odpowiedni poradzić. A nawet proponuję coś więcej: nie chodzi mi tylko o to, abyśmy wspólnie odczytali spisane treści, ale o pobudzenie tym tekstem do większej dyskusji, i wspólnie znaleźć odpowiedź na nurtujące mnie pytania:

  • jakie są charakterystyczne cechy atrybutu społeczeństwa cyfrowego, które powinien uwzględniać w swojej pracy współczesny nauczyciel?
  • jakie cyfrowe atrybuty można przypisać dzisiejszym uczniom?
  • jakich cyfrowych problemów zdają się doświadczać współcześni uczniowie?
  • Jak w sposób profesjonalny realizować szkolną profilaktykę e-uzależnień w polskich szkołach?
  • co to znaczy odpowiedzialnie korzystać z mediów cyfrowych?

Napisałem Tryptyk, aby zwrócić uwagę, że młodzi ludzie nie radzą sobie z życiem (http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1532103,3,mlodzi-ludzie-nie-radza-sobie-z-zyciem.read)

Napisałem Tryptyk, aby zmierzyć się z ostrym tekstem mówiącym o kondycji współczesnej młodzieży (http://businessinsider.com.pl/lifestyle/smartfon-wplyw-na-dzieci-smombie/9fkehs0)

Napisałem Tryptyk, bo usilnie chcę zwrócić uwagę na to, że zaniedbane dziecko w sieci, to również zaniedbane dziecko w świecie realnym (http://www.psychologiawygladu.pl/2015/10/mozg-dziecka-nie-radzi-sobie-bez-miosci.html?spref=fb&m=1)

Napisałem Tryptyk  również dla siebie, aby ciągle pamiętać, że warto świadomie pozostawać poza siecią (https://zdrowie.pap.pl/strefa-psyche/jak-wyskoczyc-ze-swiata-cyfrowego)

I pewnie z wielu innych jeszcze powodów…

Konstrukcja Tryptyku jest dość mocno przemyślana. W jego skład wchodzą (jak sama nazwa sugeruje) trzy główne części, otoczone prologiem (właśnie go czytasz) i epilogiem. W ostateczności jest to tryptyk przedstawiony w pięciu częściach:

  • w pierwszej głównej części Tryptyku skupiam uwagę czytelnika na wybranych cechach społeczeństwa sieci, z którym mamy do czynienia od momentu wysłania pierwszej wiadomości e-mail (1969 rok, rozwój internetu w Polsce na masową skalę to przede wszystkim lata 90-te),
  • druga część w całości poświęcona została skreśleniu portretu współczesnej młodzieży szkolnej w Polsce. Nazywam ich cyfrowymi dziećmi, i porównuję je do produktu cyfrowego społeczeństwa. Generacja Z. Pokolenie sieci. Pokolenie selfie. Młodzi always on, wciąż pozostający na standbye-u. No-life-y. Ich świat swobodnie płynie między online a offline. Urodzeni w czasach wszędobylskiego internetu, a nawet cyfrowych urządzeń mobilnych. Jacy są? Co jest dla nich ważne? Jaki jest ich konstrukt psychiczny? – na te pytania staram się odpowiedzieć w części drugiej,
  • w części trzeciej opiszę najważniejsze, ale wybrane, cyfrowe problemy, w które wikła się współczesna młodzież. Wybrane dlatego, że interesują mnie jedynie te, które oddziałują na życie szkolne ucznia, na jego relacje z kolegami i koleżankami, na jego relacje z nauczycielem. Tutaj swoje miejsce znajdą takie zagadnienia jak cybeprzemoc, seksting, ale również przeciążenie informacyjne czy obniżony poziom zdrowia psychicznego.

Tryptyk kończy się rzecz jasna epilogiem. Kto wie, czy nie będzie to najważniejszy punkt tego mojego pisania. Stanowić on będzie zbiór rekomendacji, które już wcześniej zawarłem w swoim opracowaniu poświęconym nałogowemu korzystaniu z telefonów komórkowych (Dębski, Nałogowe korzystanie z telefonów komórkowych. Szczegółowa charakterystyka fonoholizmu w Polsce, Gdynia 2017). Rekomendacji w dużej mierze uzupełnionych o nowe wątki, które udało mi się zaobserwować przez ostatni rok pracy, rekomendacji, które powinny zostać w sposób bezwzględny wdrożone na poziomie krajowym, samorządowym, pozarządowym, szkolnym a nawet rodzinnym. Po to właśnie socjolog realizuje badania, aby mieć wpływ na zmianę rzeczywistości społecznej.

A zatem przedstawiam Państwu #Cyfrowy Tryptyk dla Edukacji w pięciu odsłonach. Kolejne jego części są ze sobą powiązane, stąd chcąc mieć ogląd całości prezentowanych treści, trzeba przebrnąć przez wszystkiego jego części. Za każdym razem będę umieszczał link do części wcześniejszych tak, aby w każdej chwili móc zajrzeć do większej całości. Jak widać posiłkuję się specjalistyczną literaturą przedmiotu. W #Tryptyku przyjmować będę rolę badacza – socjologa, użytkownika mediów cyfrowych, a nawet rodzica. Jestem pracownikiem naukowym Uniwersytetu Gdańskiego, ale również mam przyjemność reprezentować Fundację DBAM O MÓJ Z@SIĘG. Od ponad roku jeżdżę po całej Polsce, spotykam się z przedszkolakami, dziećmi i młodzieżą szkolną, gronem pedagogicznym, specjalistami oraz rodzicami. Po 12 miesiącach intensywnych szkoleń, debat, warsztatów jestem w pełni przekonany, że dalsze snucie opowieści o e-uzależnieniach jest bardzo potrzebne, wręcz niezbędne. Taki zatem będzie #Tryptyk. Nieco naukowy, nieco subiektywny, na pewno praktyczny. Do każdej części załączać będę materiały edukacyjne oraz praktyczne wskazówki, jak dzisiaj radzić sobie w codziennym współegzystowaniu z cyfrowym uczniem. I już teraz stawiam tezy, których będę się starał bronić w dalszych częściach mojego opracowania:

  • polska szkoła jest coraz bardziej cyfrowa ale szkolna profilaktyka w zakresie problemu e-uzależnień praktycznie nie istnieje,
  • problem e-uzależnień (podobnie jak inne uzależnienia behawioralne), będzie zyskiwał na społecznym znaczeniu, coraz częściej będziemy o nim mówić w najbliższych latach
  • najważniejszym czynnikiem chroniącym przed e-uzależnieniem jest dobrze zbudowana relacja uczniów z osobami najbliższymi,
  • zaangażowanie rodziców i przyjmowanie na siebie roli edukatorów medialnych należy do rzadkości.

Niektórzy mogą zarzucić mi zbytnie generalizacje. I całkiem słusznie, ale czynię to tylko dlatego, aby uwypuklić nowe cyfrowe problemy. Całość rozważań zawartych w #Tryptyku wpisuje się podstawowe kierunki polityki oświatowej państwa w roku szkolnym 2017/2018 w punkcie 3. Bezpieczeństwo w internecie. Odpowiedzialne korzystanie z mediów społecznych (https://men.gov.pl/wp-content/uploads/2017/07/skmbt_c36417070709510.pdf), jak również w najważniejsze wnioski sporządzone przez Najwyższą Izbę Kontroli w ramach realizowanej kontroli w zakresie przeciwdziałania problemowi e-uzależnień (https://www.nik.gov.pl/plik/id,12563,vp,14960.pdf).

Kolejna część opracowania pojawi się niebawem, jeszcze w sierpniu. Tymczasem, delektujmy się jeszcze choć trochę letnim słońcem. Przyjeżdżajcie nad polskie morze. Naprawdę jest piękne, pokazuje to na swoich zdjęciach mój kolega –  Jarosław Józefczyk.

  1. Na podstawie badań naukowych prowadzonych przez Fundację DBAM O MÓJ Z@SIĘG. Raport do pobrania tutaj https://dbamomojzasieg.com/publikacje-raporty/
  2. O działaniach Fundacji więcej przeczytasz tutaj: https://dbamomojzasieg.com/broszura-fundacji/
  3. Materiały dydaktyczne możesz pobrać tutaj: https://dbamomojzasieg.com/pomoce-dydaktyczne/ 

 

Zdjęcia: Designed by Asierromero & creativeart & Pressfoto & Starline / Freepik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola wymagane zostały oznaczone gwiazdką *

Jesteś nowy?

Sprawdź jak możesz nam pomóc. Liczymy na Ciebie!