#1 MOJE 8 TYGODNI

#1 MOJE 8 TYGODNI

MOJE 8 TYGODNI #1. PO RAZ PIERWSZY O CAŁKIEM NIEGŁUPIM POMYŚLE

 

Nigdy nie rozumiałem wszystkich tych osób, co uzależnieni są od alkoholu czy narkotyków. To znaczy jestem świadomy istnienia takich problemów społecznych jak alkoholizm czy narkomania, ale jakoś nigdy mnie one bezpośrednio nie dotyczyły. Nie życiowo, choć jako socjolog zajmowałem się różnymi formami wykluczenia i uzależnień od 2002 roku. W każdym razie, bycie osobą nałogowo używającą różnego rodzaju substancji psychoaktywnych, zawsze kojarzyło mi się z wyrazem słabości, brakiem pewności siebie, niskim poziomem asertywności, brakiem wsparcia wśród najbliższych. I tak kojarzyłem ten – mnie nie dotykający bezpośrednio rodzaj uzależnień, dopóki swoich oczu nie zwróciłem w stronę uzależnień od czynności – uzależnień behawioralnych. A o tych, jak poczytałem, to w sumie zdałem sobie sprawę, że znajduję się DOKŁADNIE W ŚRODKU ogromnego oka cyklony, który jak czarna dziura zasysa wszystko i wszystkich.

 

Zbliżając się do „upragnionej” 40-ki, będąc tatą, wykładowcą akademickim, kumplem, byłym mężem, partnerem oświeciło mnie. Kilka miesięcy temu zdałem sobie sprawę, że właśnie mija DOKŁADNIE 20 lat, odkąd żyję w epoce cyfrowej, otoczony siecią wirtualnych znajomości, mobilnych gadżetów, e-chmurami, co bynajmniej deszczu nie przynoszą. Wszystko i wszystkich – o zgrozo – znajduje się w sieci! Oczywiście lata 90-te XX wieku to nie era smartfonów, a raczej telefonów komórkowych, których bateria wytrzymywała tydzień pracy. No i oczywiście można było sobie pograć w węża. Lata 90-te to bynajmniej również nie strefa darmowych stref wi-fi. Pewnie niektórzy z Was pamiętają skąd czerpaliśmy Internet: oczywiście za kasę w kafejkach internetowych, a jeszcze wcześniej z kabla telefonicznego, co wydawał z siebie dziwne dźwięki wskazujące, że coś z czymś zaraz się połączy. Jak większość z Was szedłem wtedy zaparzyć sobie kawę, bo i tak często zrywało. Dzisiaj nie mam czasu wypić kawy, nie mam czasu spokojnie porozmawiać, pędzę jak szalony uderzany raz z lewa, raz z prawa, mniej bądź bardziej przydatnymi informacjami. Znajomi na FB, wielość aplikacji, informacja goni informację, co dwa lata nowy model smartfona, liczne powerbanki, smartwatch’e, zewnętrzne głośniki łączące się po bluetooth, i inne szmery-bajery. A ja, jak ten młody pelikan, łykam wszystko, bez większej refleksji.

 

Dobra, wracam do alkoholików… Jak weźmiesz do ręki Ustawę o wychowaniu w trzeźwości to w Art. 24-26 możesz przeczytać, że:

 

  • Osoby, które w związku z nadużywaniem alkoholu powodują rozkład życia rodzinnego, demoralizację małoletnich, uchylają się od pracy albo systematycznie zakłócają spokój lub porządek publiczny, kieruje się na badanie przez biegłego w celu wydania opinii w przedmiocie uzależnienia od alkoholu i wskazania rodzaju zakładu leczniczego.
  • Osoby, o których mowa w art. 24, jeżeli uzależnione są od alkoholu, zobowiązać można do poddania się leczeniu w stacjonarnym lub niestacjonarnym zakładzie lecznictwa odwykowego. O zastosowaniu obowiązku poddania się leczeniu w zakładzie lecznictwa odwykowego orzeka sąd rejonowy właściwy według miejsca zamieszkania lub pobytu osoby, której postępowanie dotyczy, w postępowaniu nieprocesowym.

 

Przymusowy detoks alkoholika. W ośrodku zamkniętym. WOW! 8 tygodni oczyszczania organizmu z toksyn chemicznych! I tych mentalnych! Wizytowałem kiedyś kilka takich ośrodku na Pomorzu, pełen szacun i uznanie dla tych, co wytrzymują i chcą zmienić swoje życie. Wielu nie wytrzymuje, wielu powtarza, wielu już nie powraca, wielu przychodzi i odchodzi. Stali bywalcy, nowicjusze, weterani zaprawieni w alkoholowych bojach, kolorowy przekrój społeczny. Już niebawem ja sam będę miał taki czas, w pełni dobrowolny, choć większych nadziei sobie nie daję. No ale cóż…

 

ODCINAM SIĘ NA PEŁNYCH 8 TYGODNI OD MEDIÓW CYFROWYCH.

TO MOJE OSIEM NIETYPOWYCH TYGODNI.

 

Zbliżam się do 40-ki. Co to w ogóle znaczy? W sumie… co mężczyźni w Polsce robią sobie specjalnego na dokładnie te urodziny? A może skoczyć ze spadochronem (albo bez)? Może ogolić się na łyso (niewiele i brakuje)? Kupić sobie motor albo nową furę? – kasy brak. Zrobić dziarę? – już mi się nie chce. Także pozostaje czelendż bycia offline. Decyzja o totalnym pozostawaniu poza siecią przez dwa pełne miesiące nie jest podyktowana jakimś kryzysem połowy wieku, czy czymś w tym stylu.. Raczej wynika z wewnętrznej potrzeby stanięcia obok i zobaczenia, jak bardzo media cyfrowe, portale społecznościowe, urządzenia mobilne przeniknęły moje życia. 20 lat to wystarczający czas, aby kłaść się do łóżka z telefonem komórkowym, prowadzić samochód i odpisywać na emaile, iść z kumplami do restauracji i pstrykać zdjęcia szybko wrzucając je do sieci. Spotkanie zawodowe nie zdążyło się dobrze rozpocząć, a już oznaczyłem swoją obecność na Facebooku. Że tutaj jestem, że jestem w fantastycznym nastroju, że jestem z tym, albo z tamtym, że jest fajnie, i kreatywnie, i ciekawie, i Bóg wie jeszcze jak. Kogo to w ogóle obchodzi? I inni się cieszą i się oznaczają, i tworzą nową cyfrową wspólnotę, i wszyscy jesteśmy kurwa hiperaktywni. I jest pięknie. A potem, idąc pobiegać, nie ruszysz swojej zwalistej kupy mięsa bez stałego towarzyszenia aplikacji pokazujących gdzie jesteś, ile przebiegłeś, jakie miałeś tętno, tempo, i jakie buty miałeś na sobie.

 

Właśnie pisałem z kumplem i doszliśmy do wniosku, a raczej zadaliśmy sobie pytanie, czemu my ze sobą piszemy na Messangerze, a nie zadzwonimy do siebie? Jak rozmawiam z moimi studentami i młodzieżą, ale również moimi rówieśnikami to się okazuje, że większość tak ma: zamiast pogadać (nawet przez telefon, bo nie można inaczej), to my jak te matoły piszemy. Oto co kolega napisał:

 

„(…) i mam teraz taką refleksję jeszcze, że większość rozmów między mną i XXX odbyła się na FB właśnie.

Na początku to było oczywiste bo ja mieszkałem z żoną, ale później też.

Wychodziliśmy do pracy i kłóciliśmy się przez FB.

Przez 4 lata mieliśmy ponad 400 tys. wiadomości”

 

Więc ja mówię… SPRAWDZAM.

 

1 maja 2017 roku do 30 czerwca 2017 roku nie będę korzystać z:

 

  1. internetu,
  2. portali społecznościowych,
  3. tabletu (w sumie nie mam tabletu),
  4. telefonu komórkowego (i innych cyfrowych urządzeń mobilnych),
  5. mojego ulubionego komputera (jestem gadżeciarzem więc może się to wielu nie spodobać, ale jestem zakochany w firmie Apple),
  6. telewizji (kurczę, miesiąc temu kupiłem sobie zajebisty odbiornik TV, HD, k-coś tam coś tam, zakrzywiona matryca, bosze, czego on nie ma),
  7. kart kredytowych i bankomatowych,
  8. konsol do gier
  9. … i innych rzeczy, których nie sposób tutaj wymienić.

 

Aha, do tego, warto dodać, że:

 

  1. nie uciekam na żadną pustynię, gdzie i tak nie ma zasięgu,
  2. nie niszczę komórki,
  3. nie tłukę ekranów LCD po to, by mnie nie kusiły.

 

Zachowuję swoją aktywność zawodową i rodzinną na DOKŁADNIE TYM SAMYM poziomie: mam zajęcia ze studentami na gdańskiej socjologii (to czas zaliczeń i egzaminów), prowadzę szkolenia, wykłady i warsztaty w ramach działalności FUNDACJI DBAM O MÓJ Z@SIĘG, prowadzę praktyki ze studentami w swojej firmie, realizuję swoje domowe obowiązki. No właśnie. Jedno wyjaśnienie: nie mieszkam z własnymi dziećmi, córka ma 15 lat, syn – 5. Z tym ostatnim widzę się raz-dwa razy w tygodniu, ale codziennie się łączę z nim na iphon’e – owym FaceTime, i jak głupi w miejscach publicznych całuję ekran. Z córką nie mieszkam już od 12 lat, a żeby było ciekawiej, na cały maj przeprowadza się do mnie, bo jej mama wyskakuje na moment do Indii (NA MOMENT CZYLI NA CAŁY MIESIĄC). I już się wszyscy cieszą, bo mam fajny telewizor (a ona u siebie w domu nie ma)…. Jezu… mega słabo to wyglądać zaczyna.

 

Jak żyć w takim świecie? Jak się komunikować z ludźmi? Jak spędzać czas wiedząc, że korzystanie z cyfrowych dobrodziejstw zajmowało mi połowę całego dnia? NIE!!! POŁOWĘ ŻYCIA!!! Aha, żeby nie było…. Zresztą zobaczcie sami, jak od początku roku korzystałem z telefonu komórkowego. Oto kilka screenów ze specjalistycznej aplikacji a do tego należy doliczyć niezliczone godziny pracy na laptopie:

 

 

A zobacz na to: to screen z innej aplikacji, jak korzystałem z własnego smartfona w styczniu 2017 roku. 9488 minut! Żeby łatwiej było sobie wyobrazić skalę jest to 6,58 DOBY!!! Nie dnia, ale DOBY, a to oznacza, że z wszystkich 31 dób, jakie mieliśmy w miesiącu styczeń 2017 roku korzystałem ze smartfona 21,25% całego czasu życia. Gdybym chciał jeszcze przeżyć załóżmy na to 50 lat oznaczałoby to, że bez zmiany wzoru korzystania z własnego smartfona w tym czasie korzystałbym z niego 10,6 LAT! Mega słabo.

 

Mam drobną prośbę: monitoruj swój czas, kiedy korzystasz ze smartfona. Nie odkładaj tego ruchu, bo na niego też nie ma dobrego czasu. Tutaj masz przydatne linki:

 

https://itunes.apple.com/us/app/moment-screen-time-tracker/id771541926?mt=8

https://thenextweb.com/apps/2015/01/21/qualitytime-android-tracks-much-use-smartphone/#.tnw_H919fUs0

 

Powracając do motywów, po co mi właściwie taki detoks? Krótko i na temat – dosłownie kilka dodatkowych przyczynków dla mojego eksperymentu, w kolejnych postach je rozwinę. Wybierzcie sobie sami:

 

  1. chęć sprawdzenia, jak się żyje w społeczeństwie cyfrowym bez właściwych narzędzi, albo lepiej – przy wykorzystani narzędzi z innej epoki,
  2. ekologia życia: zobaczymy, co zyskam, co stracę, kto zyska, kto straci. I kim są wszyscy Ci, co nie zauważą mojej dwumiesięcznej nieobecności w świecie wirtualnym?
  3. chęć „oduzależnienia” się,
  4. zebranie materiału badawczego do dalszych prac naukowych,
  5. chęć udowodnienia mojej córce, że wytrzymam,
  6. odpowiedzenie sobie na pytanie, jak się mają moje własne rytuały, i co one znaczą w moim życiu?

 

A może to będzie eksperyment życia i bycia ze swoją własną córką? Jeszcze się odezwę.

 

O działaniach Fundacji więcej przeczytasz tutaj:

https://dbamomojzasieg.com/broszura-fundacji/

 

Materiały dydaktyczne możesz pobrać tutaj:

https://dbamomojzasieg.com/pomoce-dydaktyczne/

 

No i oczywiście jak chcesz to pobierz raport z badań: https://dbamomojzasieg.com/publikacje-raporty/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola wymagane zostały oznaczone gwiazdką *

Jesteś nowy?

Sprawdź jak możesz nam pomóc. Liczymy na Ciebie!